• Wpisów:6
  • Średnio co: 269 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 19:07
  • Licznik odwiedzin:2 127 / 1885 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Czytelnicy!Z przykrośćią informuje iż mój blog nie będzie dalej kontynuowany z przyczyn znanych tylko mi,jeśli jednak moje bzdety sie wam podobały to po prostu o nich zapomnijcie.Blog zostanie usunięty za równo 2 tygodnie.Pozdrawiam Biliński Patryk.
 

 
Siemion wyszedł z mieszkania pełen obaw.Martwił się o bezpieczeństwo Kateriny,nigdy nie wiadomo czy tamte"kozaki"nie namierzyły jego mieszkania.Jednak największym problemem było teraz zagrożenie ze strony zombi.Trzeba było jak najszybciej to rozwiązać.Wyjął komórkę i wysłał sms-a do Nikolaya oraz Saszy"Spotkajmy się przy głównej bramie,pilne".Gdy dotarł do bramy jego kompani stali już w gotowośći do akcji.
-Siema ćwoki gotowi na zadymę?spytał Siemion
-HELL YEAH!!Odpowiedzieli hurem.
-No to jazda.
Smoczych zębów było 12 więc i dwanaście sztuk c4.
-Żeby się przebić będziemy potrzebować sporej siły ognia.Stwierdził Sasza
-Miejscowy Kapitan wojsk Powinnośći dał nam pełny dostęp do zbrojowni.Powiedział Siemion
-Więc na co jeszcze czekamy-Krzyknął Nikolay-Chodźmy po broń i zabić ich poraz drugi!!!
Gdy weszli do zbrojowni oniemieli z wrażenia.Siemion i Sasza zadowolili się karabinami szturmowymi z amunicją zapalającą.Nikolay wziął potężnego i bardzo skutecznego miniguna który w jego równie wielkich łapskach wydawał się wręcz dziecinną zabawką.Ściskając go prawie skakał z podniecenia.
-Chodźmy ich rozpieprzyć,bo nie wytrzymam!
Siemion i Sasza wiedzieli dobrze że lepiej nie trzymać Nikolaya na uwięźi bo jeszcze zrobi coś głupiego.
-Nie marnujmy czasu.Powiedział Siemion.
Do bramy zawieźli ich transporterem opancerzonym na wypadek gdyby zombi przedarły się przez posterunek.Jednak obrońcy bronili się niczym lwy.
-Dobra,tu radzicie już sobie sami my zapewnimy wam wsparcie snajperskie.
Gdy tylko otworzyli bramę Nikolay od razu otworzył ogień kosząc żywe trupy niczym trawę.
-Zamknąć bramę.Krzyknął Siemion
W razie porażki drogę ucieczki mieli odciętą ale liczyli się z tym gdy jechali na miejsce przeznaczenia.Powoli zaczeli się przedzierać do smoczych zębów.Ogień z karabinów nie gasł nawet na chwilę.Całą drużynę bolały już palce od naciskania spustów.Gdy dotarli w końcu na miejsce bez żadnych obrażeń Siemion zaczął zakładać ładunki w czasie gdy reszta go osłaniała.Po kilku boleśnie długich minutach w końcu założył ostatni ładunek.
-Spieprzamy stąd,szybko
Zaczeli biec najszybciej jak mogli,gdy byli 5 metrów od bramy Siemion odpalił ładunki,siła wybuchu była tak silna że praktyczne wdmuchneło ich w otwartą bramę.Leżeli sapiąc ale byli zadowoleni.Wykonali zadanie.Mogli iść i odpocząć.
-My i Sasza idziemy się nachlać, a ty?Spytał Nikolay
-Idę do domu mam gośćia.
-Ty wojskowy Romeo!Krzyknął Sasza
-Odwal się!
Gdy wszedł na piętro gdzie znajdowało się jego mieszkanie wyczuł że coś jest nie w porządku.Drzwi jego mieszkania były wyłamane.Wszedł gwałtownie i zobaczył to co tak bardzo bał się ujrzeć.Katerina siedziała z obnażonym biustem a nad nią stał ten gośćiu co chciał ją zgwałcić.
Siemion nie wytrzymał.Z dzikim krzykiem wbił się w przeciwnika całą swoją masą przygniatając go do podłogi.Zaczął go wśćiekle okładać pięśćiami.
-Ty.głupi.kurwi.syny.zdechniesz.jak.pies.za.to.co.zrobiłeś.
Każdemu słowu towarzyszyło silne uderzenie.Bił póki nie zatłuk na śmierć.Opamiętał się dopiero gdy Katerina położyła mu ręke na ramieniu.Wstał i przytulił ją mocno.
-Czy bardzo cię skrzywdził?
-Nie,ale okropnie się bałam...
-Cii,przy mnie już nikt cie skrzywdzi.Obiecuje.
Uśmiechneła się i złożyła długi pocałunek na jego ustach.Następnie zaprowadziła go do sypialni.
  • awatar Seiti: Dochodzę do wniosku, że zombi mnie prześladują. Nawet we śnie mi spokoju nie dają. Rozdział krótki :( Szlifujesz się, szlifujesz :D
  • awatar Wiki Wolf: @Bili BOOM: chyba faktycznie, wiem, że kobieta zmienną jest ale chyba nie aż tak;) Mimo to, podobało mi się, dobre ale mało :)
  • awatar Bili BOOM: sory zakończenia troche nie przmeysłałem
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
-Szybciej szybciej.krzyczał Siemion
Biegli koło diabelskiego miejsca tak jak najszybciej mogli.Diabelskie miejsce lub często nazywane przez Stalkerów"Smocze Zęby" to drzewa bądź skały które pod wpływem promieniowania zmieniają swoją strukturę genetyczną zyskując nowe właśćiwośći, na przykład tworzenie zombie lub ożywianie ich.Zombie mogli 25 naboi wystrzelonych z RK-emu i dopiero padały.Teraz było ich cholernie dużo.Wbiegli w bezpieczny rejon w ostatniej sekundzie.
-Coś cie za jedni?spytał najwyraźniej dowódca posterunku.
-Jesteśmy misjonarzami którzy niosą słowo Boże-Odparował Sasza-Przyjrzyj się i odwal okej?
Dowódca zrobił się czerwony na pysku słysząc śmiechy wśród oddziału ale słusznie nie zareagował.
-Przepuście ich.powiedział ciężko.
Przeszli ze 20 metrów kiedy ktoś otworzył do nich huraganowy ogień z RK-emu,na szczęście lata spędzone w wojsku zrobiły swoje i zdążyli uniknąć gradu ołowiu.
-Muszą nas mocno kochać skoro po dwudziestu metrach zgotowali nam takie huczne powitanie.Westchnął Nikolay
-Coś w tym jest.Uśmiechnął się Siemion.
-Jesteśmy Rosjany-Wydarł się Sasza-Możecie przerwać ogień.
-Rosjany!?-Spojrzał Siemion na Saszę-Jesteś analfabetą?
Sasza uśmiechnął się w odpowiedzi.Doszli do porozumienia ze"snajperami"i gładko przeszli w bezpieczne rejony Baru.
-Gdzie znajduje się twoja rodzina?Spytał Nikolay.
-W rejonach mieszkalnych-odpowiedział-To już niedaleko.
Przeszli brudnymi "ulicami" baru sto metrów aż do dużego bloku który zapewniał dość wysokie warunki mieszkaniowe.Przed wejśćiem Sasza stanął ze strachem w oczach.
-Coś się stało?Spytał Siemion
Ten nie odpowiedział wciąż patrząć tęmpo na dzwi.
-Mówię do ciebie-Prawie krzyknął Siemion -wchodź, już długo się nie widźieliśćie.
-Okej-odpowiedział powoli-Ale wejdźcie ze mną.
Odetchnął głęboko i pewnym ruchem położył dłoń na klamce,otwierając szeroko dżwi.
W mieszkaniu pachniało ciastem czekoladowym oraz kapuśniakiem.Na podłodze która była zadziwiająco zadbana walało się mnóstwo zabawek i par butów.
-Katerina?krzyknął Sasza.
W dzwiach od kuchni staneła czarnowłosa gospodyni wycierająca ręce w szmatkę.Była nieco wyższa od Saszy i miała duże piwne oczy.Widząc go napłyneły jej łzy i zwracając uwagi na zagraconą podłogę rzuciła się ku niemu,on odrzucił karabin i natychmiast złapał ją w ramiona.
-Jezu już myślałam że cię nigdy nie zobaczę.powiedziała przez łzy
Sasza był twardym mężczyzną ale jemu też zwilgotniały oczy.
-Już nigdy nie opuszczę cię na tak długo kochanię.obiecał
Gdy już przestali się przytulać Sasza przedstawił Siemiona i Nikolaya.
-Gdzie są moje dzieci?Spytał Sasza
-W pokoju-odpowiedziała Katerina-Długo czekały aż tatuś przyjdzie.
Siemion przelotnie zauważył że w jednym pokoju dwie małe postacie miały uszy przy dżwiach."Mini szpiedzy"Uśmiechnął się w myślach.
-Dzieci chodźcie do taty!krzyknął Sasza
Nie trzeba było długo czekać.Wybiegły jak szalone,mała około sześcioletnia dziewczynka w warkoczykach oraz chłopiec z krótką typową "wojskową"fryzurą.
-Tatusiu nareszcie wróciłeś.Krzykneła uradowana dzieczynka.Sasza tylko mocno je tulił nie puszczająć długo.Gdy je puśćił miał szeroki uśmiech na twarzy.
-To jest Natasza-powiedział wskazując dziewczynkę-A to Oleg.
-Masz bardzo ładną rodzinę.powiedział Siemion
-Dzięki mam..-nie dokończył ponieważ żona nachyliła się do niego i powiedziała coś na ucho-
Yyyy dzieci idźcie do sąsiadów się pobawić z kolegami,a wy panowie możecie iść do takiej
jednej całkiem fajnej knajpki.....
Nie trzeba było większej aluzji do tego żeby po prostu wyszli.Rzucając krótkie "cześć"opuśćili
lokal.
-Jak myślisz co będą robić?spytał Nikolay.
-Domyśl się-powiedział krótko Siemion-Ide poszukać tej knajpy.
-Okej ja się poszlajam.
Po dwóch minutach odnalazł zgrabnie urządzone miejsce,usiadł przy barze i zamówił piwo.
Popijając je małymi łyczkami zdążył dość szybko zauważyć że główną "atrakcją"baru była kelnerka o wydatnym biuśćie i pięknych szarych oczach.Dość często była łapana za piersi
lub za pupę.Siemiona bardzo denerwowało traktowanie tej kobiety jak jakąś dziwkę.Miarka
się przebrała kiedy jeden koleś ze swoją bandą złapali ją w pasie i położyli na stół i trzymając za ręce żeby się nie rzucała.Nie trzeba było być geniuszem żeby widzieć co się za chwilę stanie.
Nie wiele myśląc Siemion wymierzył pierwszemu szczurowi prawy sierpowy a następnie gdy ten się obrócił dostał butelką w łeb.Drugi wyjął nuż i machnął nim na postrach.Siemion
wykręcił mu rękę i wymierzył potężnego kopa w tyłek gdy leciał uderzył głową w bar i
stracił przytomność.Trzeci sprawdził co jest twrardsze-ściana czy jego głowa.Po trzech mocnych uderzeniach ściana wygrała pojedynek.Dziewczyna siedziała pod stołem,płakała i była bardzo roztrzęśiona.
-Wszytko w porządku?Spytał łagodnie Siemion
-T tak-ledwo wydukała-Dziękuje że mnie obroniłeś.
-Jestem od tego-powiedział-Jak masz na imię?
-Helena.
-Masz gdzie mieszkać Heleno?Spytał.
Pokręciła przecząco głową.
-W takim razie możesz zamieszkać u mnie-powiedział-Mam sporą kwaterę i dwa łóżka więc miejsca na mnie zabraknie.
Popatrzyła na niego z szerokim uśmiechem i rzuciła mu się na szyję.
-Nie wiem jak ci dziękować.zaczeła
-NIe trzeba.dopowiedział tylko
Mieszkanie Siemiona miało 75 metrów kwadratowych i w pełni był z niego usytusfakcjonowany.Głowny pokój był duży i zapewniał mu swobodę pod każdym względem.W łazience było jakuuzi,pokój dla gości oraz pokój do własnych wyrobów broni.
-Tam jest twój pokój-Wskazał Helenie pomieszczenie-W łazience jest spora wanna więc jeśli chcesz to możesz wziąść kąpiel.
-Dziękuje.zamrugała słodko oczami.
-Wrócę za jakieś 4 godziny-powiedział-trzeba rozwiązać problem tych zombie.
-Semion.krzykneła za nim.
-Słucham.
-Uważaj na siebie dobrze?
  • awatar Bili BOOM: błędy mogą występować ponieważ czasem mam problem z klawiaturą
  • awatar Seiti: Nie licząc kilku błędów ortograficznych to rozdział wyszedł mega. :D Widoczna poprawa, świetny humor. Aż chce się czekać na więcej.
  • awatar Wiki Wolf: -Jesteśmy misjonarzami którzy niosą słowo Boże-Odparował Sasza-Przyjrzyj się i odwal okej?- hahha dobre to było ;-) Dziwi mnie tylko trochę, że dziewczyna, która tak zaciekle broniła się przed niechcianymi adoratorami tak chętnie poszła do mieszkania obcego faceta ;P Rosjany... :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wyszli z budynku stojąc 5 metrów od wejścia na Wysypisko
- Cholera, nie wiem co teraz zrobimy - powiedział Siemion
-Jak to co?Wejdziemy - powiedział Nikolay idąc pewnym krokiem w stronę bramy.
- Stój - złapał go Sasza - Wysypisko to teren bandytów, a przed nami na pewno jest ich posterunek.
- Sasza ma rację-stwierdził Siemion - Często okradają Stalkerów z pieniędzy i artefaktów.
- Ma któś Laptop? - spytał Nikolay
-Ja. - odezwał się Siemion wyjmując urządzenie.
- Masz. - powiedział Sasza podając mu adapter. W laptopie były wszystkie ważne dane oraz kody dostępu do ich kont na których uzbierały się NAPRAWDĘ pokaźne sumy.Po chwili dane były już bezpieczne. Siemion owinął adapter kawałkiem folii i połknął.
- Zgłupiałeś do reszty Siemion!?-spytał Nikolay -Zeżarłeś nasze pieniądze!
-Bandyci przeszukają nas bardzo dokładnie-odpowiedział Siemion ledwo powstrzymując odruch wymiotny-Tego tam nie znajdą.
- Niech ci będzie. - odpowiedział ciężko Nikolay
- Dobra-odezwał się Sasza - Kończmy już te pogaduchy.
Weszli w bramę trzymając ręce przy broni.Oczywiście za dużym wrakiem autobusu czekał na nich posterunek złożony z 16 bandytów.Zostali bardzo dokładnie przeszukani,stracili laptop oraz naręczne zegarki. Puścili ich stwierdzając że zmusza ich do tego bieda. Dalsza droga była bez żadnych problemów. Na wysypisku nawet bandyci mają kulturę i zapraszają do swojej bazy głównej na samagon oraz damy do towarzystwa. Na wysypisku zaczynają ci którzy są po raz pierwszy w zonie.Gdy wykopią coś ciekawego to idą z tym do Sidorowicza i sprzedają.Tak zaczynali również Nikolay Sasza i Siemion. Gdy doszli do posterunku przy barze zatrzymał ich Sierżant Paszka.
- Nie ma tam po co łazić - przekonywał - Po ostatniej emisji powstało tam diabelskie miejsce... Sasza zbladł. Zostawił tam rodzinę, całe swoje szczęście. A teraz mogli nawet nie żyć..
- Musimy tam iść -wybuchnął nagle Sasza - Robiliśmy już trudniejsze zadania damy radę.
- Sasza ma rację - odezwał się Nikolay - Damy sobie radę.
- Dobrze więc - powiedział Siemion -W takim razie idziemy prosto w paszczę lwa.
  • awatar Bili BOOM: czy ja wrzucałem tu pierwsze rozdziały?
  • awatar Bili BOOM: możesz mnie ukarac liso nie mam wytłumaczenia(:
  • awatar Lisa Angels: Moje? W tym miejscu nie słychać i nie widać :P Czasu brak - Popieram Seiti :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Rozdział 2:Trudna Droga
Bazę Stalkerów opuścili bardzo ciepło pożegnani, Sidorowicz wyczarował nawet szampan francuski.
Jednak Nikolay i Siemion nie byli zbyt weseli, szczególnie Siemion ale wszystko znosili w milczeniu. Ta śmieszna przeprowadzka w ogóle nie była mu na rękę. Miał ogromnie dużo planów a teraz wszystko poszło w diabły.
-Szlag by wszystko trafił-myślał-Po co brał całą cholerną rodzinę do najniebezpieczniejszego miejsca na ziemi.
Nie był w stanie tego pojąć. Z rozmyślań wyrwał go Nikolay.
-Siemion-zaczął-Niedługo będzie posterunek Stalkerów pewnie trzeba będzie im co nieco sypnąć żeby nas przepuścili.
-Pewnie masz rację-potwierdziłem-Zrzutka po 500 rubli chłopaki.
Zawieszając broń na ramionach podeszli spokojnie i zaczęli kulturalną konwersację...
-Dzień Dobry. przywitałem się
-Czego tam, kurna? spytał niski chudzina
-Jesteś dowódcą, kurduplu? spytał groźnie Nikolay.
-Masz pojęcie z kim rozmawiasz, chamie niedorobiony!?wydarł się.
-Och ty Jop twoja mać!!!
Nikolay ruszył na kurdupla z pięściami. Siemion i Sasza mieli wiele okazji żeby zobaczyć jak Nikolay uczy kogoś kultury. Jednogłośnie podjęli decyzję o powstrzymaniu go, lecz nie będzie to łatwe spróbuj powstrzymać takiego 2 metrowego byka. Nim jednak zdążyli cokolwiek zrobić wyszedł do nas poważny mężczyzna z pistoletem przy pasie.
-Przepraszam panów-zaczął-Czy ten wysoki mężczyzna bijący tego małego to wasz kolega?
-Tak.odpowiedział Siemion
-A o co się pokłócili?
-Ten był mały był trochę niegrzeczny......
Ten tylko głęboko wzdychnął i poprosił Stalkerów o przerwanie bitwy.
Siemion wiedział że nie było sensu odciągać Nikolaya od swojej ofiary bo nie miał na siły więc po prostu strzelił w powietrze. Bójka natychmiast ustała.
-Wystarczy Nikolay-rozkazał siemion-W końcu go zatłuczesz.
Nikolay nie odniósł żadnych obrażeń za to kurdupel miał całą twarz we krwi.
-Zobaczysz śmieciu-odgrażał się-Zginiesz za to.
-Mało ci gnojku!?ryknął.
-Wystarczy Panowie-Wtrącił się poważny-Doprawdy nie trzeba tak ostrych słów.O co chodzi?
-Chcemy przejść dalej a ten mały nam to uniemożliwia.odpowiedział Nikolay.
-Rozumiem-skinał głową-Trzeba zapłacić 1500 rubli.
Siemion wręczył pieniądze i dalej przeszli bez przeszkód.Nikolay był mocno podenerwowany.
-Głupio zrobiłem od razu atakując tego małego.powiedział
-Trochę tak-odpowiedział Siemion-Ale może to go nauczy kultury.
-Racja.przyznał Sasza.
Byli 250 metrów od granicy gdy ktoś postrzelił Siemiona w samo serceW duchu dziękował za dobry kombinezon.
-Kryjcie się za drzewami-Krzyczał-Ogień zaporowy!!!
Karabiny odpowiedziały potężną falą pocisków przeciwpancernych.
-Dalej chłopaki naprzód!!!
Stopniowo poruszali się do przodu lecz nie było to łatwe, wróg posiadał co najmniej 3 karabiny maszynowe i nie oszczędzał na amunicji.
-Kto to jest do diabła?krzyczał Nikolay.
Siemion wyjął karabin Gaussa i spojrzał przez lunetę, migneła mu znajoma naszywka....
-Słuchajcie to są żołnierze-wydarł się Siemion-Skąd oni się tam wzięli!?
-Nie mam pojęcia-krzyknął Sasza-Słuchaj, zdejmij tylu ilu możesz a potem weźmiemy ich ostrym szturmem!
-Dobra
Namierzył 12 ludzi wroga.W pojedynkę rozwalał większe.
Pierwszych trzech umarło od jednego strzału. To wydaję się niewiarygodne ale pocisk wystrzelony z Gaussa mam prędkość 13 razy większą od prędkości światła więc przebija każdy pancerz z łatwością.
Czwarty dostał w głowę która eksplodowała pięknym szkarłatem.
-Ilu zostało?spytał Nikolay
-Ośmiu.odpowiedział Siemion
-Dobra bierzemy szturmem.powiedział
Obsługa maszynówek była zlikwidowana więc niczego się obawiali.Rozpoczeli ciężki ostrzał pozycji wroga.Jeśli jakiś wojskowy się wychylał to już nie wstawał.Po takim ostrzale zostało ich zaledwie czterech.Czekali na nich z rękami na karku.
-Nie strzelacie-odezwał się jeden z nich najwyraźniej dowódca-Poddajemy się.
-Bardziej od waszego poddania się interesuje mnie co robią wojskowi w kordonie.oznajmil Siemion
-Chcieliśmy dojść do naszej bazy nieopodal bazy Stalkerów ale nie daliśmy rady się przebić.
-Aha-wzdychnął Nikolay-Wzruszająca historia nie ma co.
-Co z nami będzie?
-Nic-odpowiedział Siemion-Nie interesują mnie zasrani wojskowi.Ale inni Stalkerzy otworzą ogień gdy tylko was zobaczą.Więc powodzenia.
Poszli dalej swoją drogą nareszcie będąc na wysypisku.
  • awatar Seiti: Tu też susza... ludzie nooo!
  • awatar Seiti: Od razu w głowie miałam cytat:Edziu, zostaw pana, bo ci zdechnie. XD Fajny humor, jak na razie jeszcze niewiele rozumiem kim są itp, ale czekam na dalsze rozdziały.
  • awatar Lisa Angels: Ach Bili, Bili... rozdział przezabawny, ale muszę standardowo si przyczepić do narratora i ty dobrze wiesz o co chodzi. Nieźle pozbawiła mnie ta kulturalna konserwacja i nauka kultury, a wejście tego dowódcy, z pytaniem i odpowiedź pokłócili się... XD Czekam na kolejny rozdział.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
rozdział 1:Kordon
Siemion spoglądał przez okno swojej"bazy głównej"w kordonie.Stworzył ją z trzema kuplami: Nikolayem i Saszą.Każdy z nich miał w sobie coś unikatowego.Siemion o atletycznej budowie ciała i metrze 80 wzrostu umiejętnie znikał w ciemności.Sasza był z kolei dość niski metr 65 wzrostu i miał trochę brzucha ale był bardzo zwinny.Nikolay był najpotężniejszy z nich wszystkich 2 metry wzrostu potężna klatka i muskularne ramiona. Każdy z osobna miał inny styl walki,taktyki i miejsca do ataku.Nikolay lubiał karabiny maszynowe ale korzystał z ustalonego zestawu broni.Jednak Sasza bardzo chciał się wydostać z Kordonu do "Baru"nieopdal wysypiska ,twierdził że jesteśmy tu zbędni po co szkolimy świeżych Stalkerów i takie tam.Jednak każdy wiedział że miał na tyle jaj żeby zabrać do Zony swoją rodzinę i ona znajdowała się w Barze.Czasem nawet sam szedł ale wracał ranny albo trafiony przez kulę.Dobrze że Nikolay był chirurgiem to łatał go raz dwa.Dzisiaj znowu naskoczył na Siemiona żeby się przenieść,lecz Siemion nie pomyślał o tym że zyska poparcia Nikolaya...

-Siemion po co tu zostawać?-pytał się -Jesteśmy grupą doświadczonych stalkerów a to zaledwie 3 godziny drogi...
-Rozmawialiśmy już o tym-odpowiedział Siemion-Nie możemy zostawić wszystkiego tak po prostu.
-Do cholery Siemion z czym masz problem?-spytał gniewnie-Nikolay co o tym myślisz?
Do tej pory Nikolay pozostawał neutralny w tej sprawie lecz teraz stwierdził:
-Posłuchaj, Sasza ma racje za długo już tu jesteśmy-powiedział łagodnie-Sam przecież mówiłeś czy nie rozważyć dołączenia do "Powinności" a barze jest ich główna baza.
Siemion poczuł że jest na przegranej pozycji
-Okej-poddał się- jaki macie plan?
Sasza miał już wcześniej ułożony plan więc odezwał się pierwszy:
-Weźmiemy ze sobą 3 karabiny SGI 5B,3 granatniki M203,3 kombinezony "Bułat" i 3 pistolety typu magnum Black Kite. Resztę sprzedamy tutejszym Stalkerom za wszystko dostaniemy około 100000 rubli....
Cena sprzedaży nie zdziwiła Siemiona. Zbrojownię mieli naprawdę wypchaną sprzętem i różnymi przydatnymi rzeczami.

-Nikolay weźmie 20 apteczek wojskowych i 20 apteczek opracowanych przez naukowców oraz leki przeciwpromienne.
-Wezmę także swoje narzędzia-mruknął Nikolay-Nigdy nie wiadomo czy nie trzeba będzie usuwać kuli z któregoś z was.
-Ok-burknął Siemion-Więc do roboty.
Siemion spędził ostatnie 3 i pół godziny w ich bazie.
"Cholera-pomyślał-Tyle się narobiliśmy żeby ją stworzyć a teraz mają zostawić wszystko w jasną cholerę.Stalkerzy sobie bez nas nie poradzą,kto ich obroni przed mutantami czy wojskiem?"
Zamartwiał się jeszcze długo puki nie usłyszał otwieranych drzwi.
-Za jakąś godzinę będziemy gotowi-usłyszał zdyszany głos Saszy-A ty?
Siemion nie chciał mu odpowiadać nie był jeszcze gotowy na takie zmiany,ale nie miał cholernego wyboru.
-Zaraz będę!odkrzyknął.Najpierw weźmie swoje zapasy.
Do dużego plecaka spakował to co mu się najbardziej przyda,karabin wyborowy Gaussa,50 sztuk amunicji do niego,duży myśliwski nóż gdyby trzeba było działać po cichu,pistolet beretta z tłumikiem,oraz karabin MP5.Wszystko.Teraz był gotowy.
-Siemion wychodzimy!krzyknął Nikolay
-Już pędzę!wydarł się
Spojrzał ostatni raz na panujący w bazie porządek.Mógł wreszcie spokojnie odejść.